Pages - Menu

16.09.2015

Stephen King "Ręka mistrza"

Mniej więcej pod koniec ubiegłego roku po raz pierwszy sięgnęłam po książkę mistrza horroru - była to "Rose Madder", która wprawdzie mogła mnie skutecznie zniechęcić do sięgnięcia po kolejne pozycje tego autora, ale jednak nie poddałam się zwątpieniu w talent Kinga.
Przeczytałam - a raczej pochłonęłam - jego kilka innych książek. Najbardziej podobało mi się "Przebudzenie", mimo iż fabuła była tak przytłaczająca, że po lekturze musiałam przez dłuższy czas odpocząć, zanim sięgnęłam po kolejny tytuł.

Ostatnio w moje ręce wpadła "Ręka mistrza". Zachęcił mnie opis znajdujący się na okładce:

Edgar Freemantle w ciężkim wypadku samochodowym traci rękę i zdrowe zmysły. Nękany niekontrolowanymi napadami szału, musi zacząć życie od początku. Za radą psychologa wyrusza na Duma Key, olśniewająco piękną i odludną wyspę na wybrzeżu Florydy, należącą do sędziwej Elizabeth Eastlake. Wynajmuje tam dom, wiedząc tylko jedno: chce rysować. Tworzone z chorobliwą pasją obrazy Edgara są owocem talentu, nad którym stopniowo przestaje mieć kontrolę. Kiedy tragiczne dzieje rodziny Eastlake’ów zaczynają wyłaniać się z mroków przeszłości, nieposkromiona moc dzieł Freemantle’a objawia swe coraz bardziej przerażające i niszczycielskie możliwości.

Książka o malarzu? To coś dla mnie.
Zaczęłam czytać, a w trakcie przerzucania stron nabierałam przekonania, że "to jest dobra książka". Edgar malował, ja czytałam. Mój entuzjazm osłabł, gdy do domu głównego bohatera przybyły dziewczynki, które kilkadziesiąt lat wcześniej utonęły. Wkrótce okazało się, że jego obrazy mają złowieszczą moc, a on tworząc je, obudził z długiego uśpienia złowrogą Perse. Kim jest Perse? Lalką. Tak, lalką, zamkniętą przez wiele lat w beczułce po alkoholu.
Edgar wraz ze swoim przyjacielem Wiremanem i pracownikiem, Jackiem Cantorim, postanawiają pokonać Perse. W tym celu udają się w zapomnianą część wyspy, gdzie stał pierwszy dom Eastlake'ów. I w tych rejonach horror przeradza się w komedię. Bohaterowie spotykają ożywioną figurę murzyna, wielkiego krokodyla i przerośnięte żaby o jaskrawych kolorach.
Oczywiście udaje im się pokonać otaczające zło i wszystko kończy się dobrze.

To tak w olbrzymim skrócie.
Ja się nie bałam, a niewiele trzeba, żeby mnie akurat wystraszyć.
Oczywiście w powieści pojawiają się elementy charakterystyczne dla prozy Kinga - przybycie do nowego miejsca, zapoznanie z człowiekiem, który staje się najlepszym przyjacielem, śmierć bliskiej osoby.
Na dobrym poziomie cały czas jest język autora, który każdym zdaniem potrafi zbudować napięcie.
Jednak fabuła tym razem zawiodła. Zbyt naciągana, przewidywalna i kompletnie niewiarygodna.

Panie King, czekamy na coś lepszego.

22.02.2015

my baby...

Koniec roku 2014 przyniósł zmianę, która prawdopodobnie przyczyni się do rewolucji w moim czytelnictwie.
Wysłannik Świętego Mikołaja w postaci mojego B. już od dawna wiedział, z jakiego prezentu ucieszyłabym się najbardziej, jednak przez jakiś czas od utwierdzania go w tym pomyśle, odwodziła mnie myśl, że to jednak nie najtańszy prezent. Mój luby jednak (ku mojej radości) miał nieco odmienne poglądy na ten temat i dzięki temu w Boże Narodzenie mogłam już zaczynać przygodę z moim PockettBockiem...




Czytnik jest świetny, jestem z niego BARDZO zadowolona i nie oddałabym go nikomu! :)
Kiedyś nie wyobrażałam sobie e-booków zamiast tradycyjnych książek, teraz najchętniej wszystko czytałabym w formie elektronicznej.
Czytnik wpłynął na szybkość i jakość mojego czytania. Książki pochłaniam w zawrotnym tempie, o wiele łatwiej mi się również skupić na treści.

Dlaczego nie KINDLE?
Po pierwsze - nie chciałam czytnika z ekranem dotykowym. Dla mnie to zbędny gadżet w przypadku urządzenia, które ma po prostu wyświetlać tekst i przerzucać strony, a do tego w zupełności wystarczą mi guziki. Klasyczna wersja kindla spełniała te wymagania, jednak nie można było jej w żaden sposób upolować :( kolejne były już dotykowe.
Po drugie - może nie powinnam tego pisać, ale... no cóż ;] doszły mnie słuchy, że Kindle odczytuje tylko oryginalne e-booki. Nie jestem, broń Boże, książkowym piratem, ale nie wykluczam, że zdarzy się kiedyś sytuacja, kiedy zechcę przeczytać o nieudokumentowanym źródle :P

Poza tym nie jestem antagonistką Kindle'a ;)
Niemniej jednak mój PockettBook jest świetny, nie mam do niego zastrzeżeń. Przy intensywnym użytkowaniu bateria starcza na ok. miesiąc, strony przerzuca bardzo szybko, jest wiele opcji ustawienia tekstu. Jedynie wyświetlacz mógłby być trochę jaśniejszy. Przy dziennym świetle nie przeszkadza wcale, ale wieczorem, przy sztucznym, już widać różnicę.
Przy okazji mogę polecić ledową lampkę Jansjo z Ikei :) świetnie się sprawdza przy nocnym czytaniu na czytniku.

1.01.2015

książkowe i filmowe podsumowanie 2014 roku

Miniony rok nie należał do szczególnie efektywnych.
Szczerze mówiąc myślałam, że przeczytam i obejrzę znacznie więcej niż mi się to udało, niekoniecznie trzymając się ściśle ułożonej listy.

A co właściwie przeczytałam?

1. W. Gombrowicz, "Ślub"
2. H. Grynberg, "Żydowska wojna"
3. M. Hłasko, "Pierwszy krok w chmurach"
4. J. Iwaszkiewicz, "Panny z Wilka"
5. Ch. Martin, "W pogoni za świetlikami"
6. Ch. Martin, "Kiedy płaczą świerszcze"
7. Ch. Martin, "Otuleni deszczem"
8. J.R.R. Tolkien, „Władca pierścieni - Drużyna Pierścienia”
9. J.R.R. Tolkien, „Władca pierścieni - Dwie Wieże”
10. J.R.R. Tolkien, „Władca pierścieni - Powrót Króla”
11. D. Nicholls, "Jeden dzień"
12. Bralczyk, Miodek, Markowski w rozmowie z Jerzym Sosnowskim, "Wszystko zależy od przyimka"
13. S. King, "Rose Madder"
14. S. King, "Lśnienie"
15. S. King, "Cztery pory roku"
16. M. Szwaja, "Zupa z ryby fugu"
17. M. Szwaja, "Zatoka trujących jabłuszek"
18. S. King, "Miasteczko Salem"
19. T. Różewicz, "Białe małżeństwo"
20. J. Andrzejewski, "Bramy raju"
21. W. Gombrowicz "Bakakaj"
22. V. Nabokov, "Lolita"

Nie wiem, czy wymieniłam wszystko... Mogło coś jeszcze być, bo przez długi czas ograniczałam się do "odhaczania" tylko książek z listy, którą zrobiłam na początku 2014, nie zapisywałam tego, co przeczytałam spoza niej, dopiero później zaczęłam to robić.
Udało mi się przeczytać tylko 10 pozycji z listy :/


Ze spisaniem obejrzanych filmów było o wiele łatwej - każdy oceniam na filmwebie.
Więc co właściwie obejrzałam?


1. Charlie i fabryka czekolady, reż. T. Burton [2005]
2. Duża ryba, reż. T. Burton [2003]
3. Milczenie owiec, reż. J. Demme [1991]
4. Bezpieczna przystań, reż. L. Hallström [2013]
5. Władca Pierścieni –Drużyna Pierścienia, reż. P. Jackson [2001]
6. Władca Pierścieni – Dwie wieże, reż. P. Jackson [2002]
7. Władca Pierścieni – Powrót króla, reż. P. Jackson [2003]
8. Kołysanka, reż. J. Machulski [2010]
9. W pogoni za szczęściem, reż. G. Muccino [2006]
10. Czerwony smok, reż. B. Ratner [2002]
11. Niemożliwe, reż. J. A. Bayona [2012]
12. Kołysanka, reż. J. Machulski, [2010]
13. Sekretne okno, reż. D. Koepp [2004]
14. Wilk z Wall Street, reż. M. Scorsese [2013]
15. Życie za życie. Maksymilian Kolbe, reż. K. Zanussi [1991]
16. Ixjana. Z piekła rodem, reż. J. Skolimowski, M. Skolimowski [2012]
17. Last Vegas, reż. J. Turteltaub [2013]
18. Bezpieczna przystań, reż. L. Hallstrom [2013]
19. Niech będzie teraz, reż. O. Parker [2012]
20. Wyścig z czasem, reż. A. Niccol [2011]
21. Wyścig, reż. R. Howard [2013]
22.Przychodzi facet do lekarza, reż. D. Boon [2014]
23. Transformers: Wiek zagłady, reż. M. Bay [2014]
24. Strażnicy galaktyki, J. Gunn [2014]
25. Jutro idziemy do kina, reż. M. Kwieciński [2007]
26. Miasto 44, reż. J. Komasa [2014]
27. Biegnij, chłopcze, biegnij, reż. P. Danquart [2013]
28. Brud, reż. J. S. Baird [2013]
29. Skazany na piekło, reż. R. Lam [2003]
30. Bogowie, reż. Ł. Palkowski [2014]
31. Zacznijmy od nowa, reż. J. Carney [2013]
32. Na krawędzi, reż. R. Harlin [1993]
33. Dawca pamięci, reż. P. Noyce [2014]

Z filmami poszło mi znacznie lepiej, chociaż udało mi się obejrzeć tylko 10, które były na liście.